Thomas Azier – Rouge [RECENZJA]

Wciąż zaskakuje mnie, jak to jest, że bywa tak, że artyści, którzy tworzą rzeczy oryginalne, ambitne, nie są zauważani przez szerokie grono odbiorców, a ci niewnoszący nic ciekawego do muzycznego świata, z przeciętnymi piosenkami, stają się idolami milionów homo sapiens. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, z czego to wynika (promocja, narodowość, charyzma itd.), co nie zmienia faktu, że czuję przez to nierzadko coś w rodzaju bólu wewnętrznego.

Continue reading „Thomas Azier – Rouge [RECENZJA]”