Piotr Zioła – Revolving Door [RECENZJA]

Ta recenzja będzie wyjątkowa z tego powodu, iż będzie ona poświęcona albumowi osobnika płci męskiej, co się zdarzy po raz pierwszy na Symphonii. Bo o panach ostatnimi czasy często się zapomina w showbiznesie, a oni również zasługują na uwagę (i nie mówię tego tylko dlatego, bo też jestem panem!). Piotrek Zioła to dla mnie osobliwe zjawisko. Wysłuchawszy paru jego wypowiedzi w Internecie, dochodzę do wniosku, że jest on albo fałszywie skromny albo po prostu nie do końca wie, co ma czasami powiedzieć, żeby wyszło poprawnie politycznie. W każdym razie jest bardzo ostrożny. Tak samo jest też i na Revolving Door. Ostrożnie, z dystansem i bez niespodziewanych zwrotów akcji.

Ten marazm muzyczny i powolne rozkręcanie się (prawie) wszystkich piosenek sprawiają, że płyta ta stanowi dla mnie zbiór kołysanek w starym, rockowym stylu. Głosu Ziole (liczę, że tak to się odmienia) nie można odmówić, ale, no kurde, czy nie mógł go wykorzystać w inny sposób? Sam mówił w wywiadzie dla Artura Rawicza, że zabrakło nieco pazura, więc czemu nie można było go skrzętnie zaaplikować?  Dobrze, że materiał jest podzielony na piosenki anglo- i polskojęzyczne, co trochę urozmaica krążek. Jak dla mnie ta pierwsza część wypada dużo lepiej (Django, CFTCL). Być może wynika to z faktu, iż tekst nie jest tak jednoznaczny jak w wypadku polskich kawałków, przez co odbiorca skupia się bardziej na samej warstwie muzycznej. Tutaj też pojawia się paralela między Ziołą a Dawidem Podsiadło. Rawicz, z błyskiem w oczach, przez cały wywiad z bohaterem dzisiejszej recenzji wyszukiwał coraz to nowe podobieństwa między oboma wokalistami. Coś w tym chyba jest, choć  Piotr nie wiadomo czy jest z tego powodu dumny, czy wręcz przeciwnie.

Piotr-Zioła-fot.-Daniel-Jaroszek
Fot. Somusic.pl

Moim ukochanym (jedynym ukochanym) numerem na Revolving Door jest Django. To jedyna piosenka, która w całości ujęła moje serce i uszy. Rytmiczna, prosta melodia, chwytliwy refren – i wszystko gra jak trzeba. Zaraz po Django srebrny medal otrzymuje u mnie CFTCL, które nie zachwyca już tak mocno, ale ma w sobie coś intrygującego. Reszta to przyzwoite średniaki, z których najgorsze są chyba Safari i W ciemno (o zgrozo, będące singlem). Dużo daje spektakularne w swojej prostocie, aczkolwiek nienachalne instrumentarium, trochę w stylu niedawno wydanej, debiutanckiej płyty Harry’ego Stylesa. Dużo jest podobieństw między tymi dwoma wydawnictwami, jeśli chodzi o tło stylistyczne i koncepcję, jaka im przyświecała – hołd starej muzyce rockowej, surowe gitary, bębny, pewnego rodzaju nostalgia i smutek zawarte w dźwiękach. Choć warto wspomnieć, że w paru miejscach muzyka na Revolving Door nabiera reggae’owego smaku i klimatu w stylu Bednarka (Safari, Podobny).

Wszystko tu brzmi tak jednolicie, szaro – spójnie, ale ów spójność w tym przypadku działa w sposób pejoratywny na odbiór albumu. Poza tym Zioła ma jakąś specyficzną manierę w głosie, polegającą na głośnym wdychaniu i wydychaniu powietrza przy jednoczesnym modulowaniu  głosu na kształt starych gwiazd z lat 80., co nie wiem na ile jest zjawiskiem wymuszonym, na ile naturalnym, ale nie sprawia mi przyjemności podczas odsłuchu albumu.

Jak już może zdążyliście zauważyć, czytając moje poprzednie recenzje, zawsze doceniam pomysł, koncepcję. Nie lubię, gdy krążek jest kubłem zapełnionym muzyką nagraną przypadkowo, bez wspólnego mianownika. Dlatego szanuję Revolving Door i pracę Zioły, pomimo tego, że nie jest to coś, do czego będę wracał (no, poza Django). Na Fryderykach Piotr stwierdził, że następny album będzie bardziej dojrzalszy (mam nadzieję, że w domyśle oznacza to mocniejszy). Trzymam go za słowo, a tymczasem pozostawiam wam ocenę tegoż wydawnictwa.

piotr-ziola
Fot. Jazzsoul.pl

 

Podsumowanie

Muzyczne symfonie: Django

Liryczne poematy: Revolving Door, Safari, Zapalniki

Muzyczne dysharmonie: Safari, W ciemno

Liryczne dramaty: brak

OGÓLNA OCENA ALBUMU: 6,0/10

Reklamy

7 myśli na temat “Piotr Zioła – Revolving Door [RECENZJA]

  1. Jedyną piosenką jaką kojarzę z tej płyty jest Safari i o zgrozo najbardziej mi się podoba (przed chwilą przesłuchałam kawałki, które Tobie najbardziej się podobają). Prawdopodobnie potrzebuję więcej czasu, ale faktycznie słysząc singiel w radiu miałam zamiar na spokojnie przesłuchać całą płytę. Jeżeli tak jak piszesz, płyta stylistycznie jest gdzieś podobna do debiutanckiego krążka Harry’ego Stylesa – to szanse są duże, że mi się spodoba. Bo tamtą wciągnęłam w całości, ale dopiero po pewnym czasie 😛

    Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s