Brodka – Granda [RECENZJA]

Trudno nagrać coś, co będzie oryginalne artystycznie, niekonwencjonalne, a zarazem osiągnąć sukces komercyjny i wpisać się w gusta mas. Trudno znaleźć i zachować tę cienką granicę alternatywy i mainstreamu. Szczególnie gdy twoja debiutancka płyta była hitem, a druga, nieco bardziej awangardowa, przepadła w tłumie innych albumów. Monika Brodka wydając w 2010 roku Grandę była na krawędzi muzycznej. Albo to, co nagrała, zda sprawdzian, albo figa z makiem.  Cóż, sądząc po Clashes, które ukazało się niecały rok temu i które już nie jest w żaden sposób determinowane przez współczesną, polską popkulturę, rezultat jest raczej jasny.

Nie pałam miłością do całej Grandy, ale bardzo ją szanuję za brzmienie i koncepcję, jaka jest w niej zawarta. Jest to mieszanka muzyki folkowej, elektronicznej oraz popowej, które zgrabnie się ze sobą przeplatają. Są piosenki sztosy, są też mniej sztosowe numery. Całość nie trwa długo, bo tylko niespełna 35 minut, ale to wystarczy, by osłuchać się z muzyką zawartą na krążku. Tytułowy utwór, będący jednocześnie drugim singlem promującym płytę po nieco nudnawym, ale intrygującym W pięciu smakach, jest najżywszą, najbardziej wesołą, pomimo swojego nie do końca wesołego tekstu, kompozycją, która na długo zostaje w pamięci dzięki charakterystycznej manierze śpiewania Brodki i (nie wiem, czy tylko ja to zauważyłem) nagromadzeniu głoski r w refrenie, co nadaje nieco zabawnego, karykaturalnego charakteru tejże piosence. Kolejnym świetnym numerem jest erotyk Sauté o świetnej, sensualnej warstwie lirycznej i nieco indie-rockowym brzmieniu. Do bardziej popowych, ale równie dobrych piosenek, należy K.O., gdzie możemy usłyszeć Brodkę w nieco wyższej tonacji aniżeli w poprzednich dwóch utworach i gdzie wieje już bardziej folklorem, ale również wpływami muzyki country, szczególnie w warstwie instrumentalnej.

c5117043b0f5496099ed9d965a347aef
Fot. Last.fm

Mamy też interludium w postaci Hejnału wykonanego przez ojca piosenkarki. Jest to krótko ponadminutowa kompozycja , która kojarzy mi się trochę ze ścieżką dźwiękową  filmów Petera Jacksona (Hobbit, Władca Pierścieni), a jednakowoż zawiera w sobie specyficzny, góralski klimat. Nie wiem tylko, czy jest to pozycja potrzebna na tej płycie i czy nie warto było nagrać na przykład jeszcze jednego, krótszego, dwuminutowego utworu na miejsce tego nagrania?

Ciekawa jest też Krzyżówka dnia, która, moim zdaniem, sprawdza się świetnie jako singiel (o wiele lepiej niż już wcześniej wspomniane W pięciu smakach). Ale najbardziej nieoczekiwane i zaskakujące jest francuskojęzyczne Expicit. Odstaje ono klimatem od całej reszty albumu; jest jakby wyrwane z całkiem innego świata. Szczerze, jakbym nie miał napisanego czarno na białym, że wykonawczynią tej piosenki jest Brodka, chyba bym się nie domyślił. Śmiem twierdzić, że żadna francuska piosenkarka nie powstydziłaby się takiego utworu w swoim repertuarze. Po angielsku czy polsku nie wiem, czy brzmiałoby to tak dobrze. Swoją drogą, ciekawe, co podkusiło artystkę do nagrania tej piosenki, która, oprócz tego, że jest świetna muzycznie, niesie ze sobą ciekawy, enigmatyczny tekst. No i te przeszywające wysokie dźwięki na końcu – majstersztyk!

Granda to był prawdopodobnie album przejściowy. Taki odcinek drogi, który musiał być przebyty, aby dalsza wędrówka miała jakikolwiek sens. Odbił się on mimo wszystko dość dużym echem jak na warunki polskiego podwórka. Szkoda tylko, że z singlami było tak krucho. Można było wypromować to wydawnictwo trochę lepiej i efektywniej. Otworzyło ono jednak drogę dla następnego, totalnie alternatywnego Clashes, o którym jeszcze będzie mowa na Symphonii w niedalekiej przyszłości.

43b56add561b4807911c84e65c19763c
Fot. Last.fm

A wiecie, że pierwszy raz słuchając tej płyty, czułem jakieś niezbite podobieństwo do marcelinowego brzmienia? Chyba wciąż miałem uraz po tym nudnym, muzycznym ciasteczku.

PODSUMOWANIE

Muzyczne symfonie: Krzyżówka dnia, Granda, Sauté, K.O., Expicit

Liryczne poematy: całość (z wyjątkiem Hejnału, bo tam po prostu nie ma tekstu)

Muzyczne dysharmonie: Szysza (to za ten marcelinowski klimat!)

Liryczne dramaty: brak

OGÓLNA OCENA ALBUMU: 8,5/10

Reklamy

12 myśli na temat “Brodka – Granda [RECENZJA]

    1. Cóż, po prostu zdałem sobie sprawę, że przez długi okres czasu byłem sto lat za murzynami jeśli chodzi o polską scenę muzyczną. Więc nadrabiam zaległości, a na co pada, to chyba kwestia przypadku 🙂

      Polubienie

    1. No nie, to naprawdę dobry album. Trzeba mieć niezłego „czuja” muzycznego, żeby nagrać coś, co nawet będąc nieco słabsze, wciąż jest dobre 😀

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s